„Po każdym większym deszczu w studzience stoi woda po kolana.”
Napływ szedł z podjazdu przez pokrywę leżącą w zagłębieniu. Podnieśliśmy ją ponad poziom terenu i wyprofilowaliśmy spadek odprowadzający spływ na bok — komora przestała zbierać wodę z powierzchni.
„Chciałem zakręcić wodę przy liczniku i zawór został mi w ręce.”
Korozja zjadła oba połączenia śrubunkowe. Po uzgodnieniu przerwy wymieniliśmy cały zestaw armatury po stronie właściciela na nowy, z gwintami do rozkręcenia — przy liczniku da się teraz odciąć wodę bez siłowania.
„Woda wchodzi do komory wzdłuż rur i nie da się jej zatrzymać.”
Przejścia przez ściany były wypłukane do gołego kruszywa. Wybraliśmy je do zdrowego betonu i obrobiliśmy zaprawą przeznaczoną do stałego kontaktu z wilgocią — napływ wzdłuż rur został zatrzymany przy ścianie.
„W studzience zawsze stoi woda, nawet gdy nie padało od miesiąca.”
Poziom nie zależał od pogody. Próba przy zamkniętych punktach poboru pokazała ruch liczydła — źródłem okazało się sączenie na połączeniu tuż za wodomierzem — komorę zalewała własna instalacja, nie grunt.
„Odczyt podajemy z pamięci, bo do liczydła nie da się zajrzeć.”
Po wypompowaniu i wybraniu mułu z dna oczyściliśmy szkiełko i ustawiliśmy licznik tak, aby tarcza była widoczna prosto z góry po zdjęciu pokrywy — odczyt przestał wymagać schodzenia do komory.
„Wodociągi mówią, że plomba jest nieczytelna, a my nic nie ruszaliśmy.”
Stan zastany udokumentowaliśmy zdjęciami przed jakimikolwiek pracami i przekazaliśmy właścicielowi razem z opisem warunków panujących w komorze — rozmowa z dostawcą ruszyła od udokumentowanego stanu faktycznego.
„Może lepiej przenieść to wszystko do piwnicy i mieć spokój?”
Przygotowaliśmy miejsce w budynku, odcięcia i przejście rury przez fundament. Warunki samego przeniesienia zestawu uzgadniał właściciel z dostawcą — strona techniczna była gotowa przed rozmową z wodociągami.
„Zabezpieczenie za licznikiem chyba nie działa, bo tkwi w błocie.”
Zamulony podzespół nie domykał i nie spełniał swojej funkcji. Wymieniliśmy go na nowy, ustawiony powyżej poziomu, który zalewa komorę — zabezpieczenie stoi teraz nad linią zalewania.
„Trzeba pilnie zakręcić, a pokrywa komory jest przymarznięta.”
Pokrywę uwolniliśmy bez rozbijania obramowania. Po zamknięciu dopływu wymieniliśmy ją na lżejszą, z uchwytem i uszczelnieniem obwodowym — otwarcie komory nie wymaga już łomu i dwóch osób.
„Rynna z wiaty leje wprost obok studzienki i tak zostało od lat.”
Odprowadziliśmy wylot rynny kilka metrów dalej, poza obrys komory. Wyprofilowaliśmy teren tak, aby spadek prowadził wodę w przeciwną stronę — przy komorze przestało tworzyć się rozlewisko po ulewach.
OdprowadzoneTeren wyprofilowany
Masz podobną sytuację? Opisz ją — powiemy od razu, co sprawdzimy i kiedy możemy być na miejscu.
Kilka zdjęć z naszych ostatnich zleceń — awarie, wycieki, biały montaż, bojlery i instalacje w Katowicach.
Bojler elektryczny na ścianieKabina prysznicowa w czarnej ramieKocioł gazowy w zabudowie szafkowejNowy zlew i podłączenie kuchenneZawory odcinające przy kotle na rurach miedzianychMontaż rur kanalizacyjnych w posadzceUmywalka nablatowa na szafce z WCWodomierze wpuszczone w ścianę
Przebieg wizyty
Jak wygląda wizyta hydraulika?
01
Najpierw ustalamy objawy
Krótko pytamy, co się dzieje: wyciek, zapchany odpływ, problem z bojlerem albo montaż po remoncie. Dzięki temu hydraulik przyjeżdża przygotowany.
02
Na miejscu robimy diagnozę
Sprawdzamy instalację, zawory, odpływy, syfony i połączenia. Nie zaczynamy pracy bez ustalenia przyczyny.
03
Podajemy zakres i koszt
Przed rozpoczęciem pracy klient dostaje jasną informację, co trzeba zrobić i ile to będzie kosztować.
Jeśli po przyjeździe klient rezygnuje — opłata za dojazd i diagnostykę wynosi 200 zł.
04
Wykonujemy naprawę lub montaż
Po akceptacji wykonujemy usługę i sprawdzamy szczelność wszystkich połączeń.
05
Sprawdzamy efekt
Na końcu upewniamy się, że wszystko działa poprawnie i problem został rozwiązany.
06
Rozliczenie na miejscu
Po zakończeniu pracy rozliczamy się od razu na miejscu. Przed rozpoczęciem zawsze podajemy orientacyjny zakres i koszt.
Zakres
Wodomierz w zalanej studzience w Janowicach
Janowice liczą przeszło tysiąc siedemset osób i leżą czterdzieści dwa kilometry od Katowic, w dolinie, co ma tu znaczenie zupełnie praktyczne. Wodomierze stoją w wielu domach nie w budynku, lecz w betonowej studzience przy granicy działki. Poziom wody gruntowej w dolinie potrafi podchodzić wysoko po roztopach i po dłuższych opadach. Do tego dochodzi to, co spływa z powierzchni: woda z podjazdu, z rynny, z terenu opadającego w stronę studzienki. Jeśli komora nie ma szczelnych przejść rur i porządnej pokrywy, po każdej większej ulewie w środku stoi kilkanaście centymetrów wody. Licznik pracuje pod nią jak zatopiony przyrząd, którym w gruncie rzeczy nie jest.
Skutki widać po kolei. Najpierw znika możliwość odczytu, bo szkiełko pokrywa muł, a liczydła nie widać z góry. Potem korodują połączenia śrubunkowe i zawory po obu stronach licznika, aż każde ich ruszenie kończy się urwanym gwintem. Plomba schodzi albo staje się nieczytelna, co przy pierwszej kontroli robi się osobnym tematem. Wreszcie sam wodomierz zaczyna zaniżać albo zawyżać wskazania, a właściciel dowiaduje się o tym z rachunku, nie z oględzin. Osobna sprawa to zawór antyskażeniowy, jeśli w ogóle stoi: zalany i zamulony przestaje robić to, do czego został wstawiony, a nikt tego nie sprawdza, bo nikt tam nie zagląda.
Robota dzieli się na dwie części i obie mają sens tylko razem. Pierwsza to osuszenie i doprowadzenie zestawu do porządku: wypompowanie komory, oczyszczenie dna, wymiana skorodowanych połączeń i zaworów oraz sprawdzenie, czy licznik nadaje się do dalszej pracy. Wymianę samego wodomierza i zdjęcie plomby zgłasza się do dostawcy — nie ruszamy jej sami i mówimy o tym od razu. Druga część to zatrzymanie napływu, bo bez niej pierwsza jest tylko odsunięciem terminu. Uszczelniamy przejścia rur przez ściany komory, poprawiamy albo wymieniamy pokrywę tak, żeby siedziała ponad poziomem terenu, i odprowadzamy wodę powierzchniową na bok. Tam, gdzie woda gruntowa stoi naprawdę wysoko, uczciwiej jest przenieść zestaw do budynku, o ile pozwala na to układ instalacji — i to zwykle proponujemy zamiast walki z komorą, która przegrywa co roku.
Zalana komora wodomierzowa niszczy zestaw po cichu — sam odczyt to najmniejszy kłopot obok skorodowanych połączeń i zerwanej plomby.
Najczęstsze zgłoszenia
woda gruntowa podchodząca do komory po roztopach i dłuższych opadach
przejścia rur przez ściany studzienki bez trwałego uszczelnienia
pokrywa osadzona poniżej poziomu terenu, zbierająca spływ z podjazdu
skorodowane śrubunki i zawory po obu stronach licznika, urywające się przy ruszeniu
plomba nieczytelna albo zerwana wskutek długiego przebywania pod wodą
zawór antyskażeniowy zamulony w zalanej komorze, niepełniący swojej funkcji
FAQ
Najczęściej zadawane pytania
Pytania dotyczące wizyty hydraulika w miejscowości Janowice.
W studzience stoi woda. Czy licznik da się w ogóle odczytać?
Po wypompowaniu i oczyszczeniu szkiełka zwykle tak, o ile mechanizm nie ucierpiał. Gorzej z wiarygodnością wskazań przy urządzeniu, które spędziło pod wodą kilka sezonów. Wtedy sprawę i tak przejmuje dostawca, bo wymiana wodomierza oraz zdejmowanie plomby leżą wyłącznie po jego stronie.
Skąd bierze się woda w komorze i czy zawsze to grunt?
Nie zawsze. Bywa, że wchodzi z powierzchni: przez pokrywę leżącą w zagłębieniu, wzdłuż nieuszczelnionych przejść rur albo z rynny odprowadzonej tuż obok. Przed jakąkolwiek naprawą sprawdzamy, kiedy poziom rośnie — po deszczu czy niezależnie od pogody. Odpowiedź decyduje o tym, czy uszczelniamy, czy odwadniamy.
Można wymienić skorodowane zawory przy liczniku?
Można i często właśnie od tego zaczynamy, bo to część należąca do właściciela. Uprzedzamy jednak, że przy mocno zaawansowanej korozji ruszenie jednego elementu potrafi pociągnąć za sobą kolejny. Dlatego przyjeżdżamy przygotowani na wymianę całego zestawu połączeń, a nie pojedynczej sztuki.
Plomba jest nieczytelna po latach pod wodą. Co z tym zrobić?
Zgłosić dostawcy przed jakimikolwiek pracami przy liczniku, żeby stan został odnotowany. To ważne zwłaszcza wtedy, gdy planowana jest wymiana zaworów, bo inaczej łatwo o zarzut ingerencji w układ pomiarowy. My dokumentujemy zastany stan zdjęciami przed rozpoczęciem i przekazujemy je właścicielowi.
Da się przenieść wodomierz ze studzienki do domu?
Bywa to możliwe, ale zależy od układu instalacji i od warunków stawianych przez dostawcę — to jego decyzja, nie nasza. Tam, gdzie się zgadza, rozwiązanie jest zwykle trwalsze niż kolejna walka z zalewaną komorą. Przygotowujemy wtedy miejsce w budynku, odcięcia i przejście rury, a resztę uzgadnia się z wodociągami.
Uszczelnienie komory wystarczy, czy trzeba jeszcze odwodnienia?
Zależy od źródła wody. Przy napływie powierzchniowym zwykle wystarcza uszczelnienie przejść, podniesienie pokrywy ponad teren i odprowadzenie spływu na bok. Przy wysokim poziomie wody gruntowej samo uszczelnianie nie wystarczy i trzeba mówić albo o odwodnieniu, albo o przeniesieniu zestawu w suche miejsce.
Dzielnice
Dzielnice Katowic
Wybrane dzielnice i obszary, gdzie realizujemy zgłoszenia hydrauliczne.